26 kwietnia 2016

Prolog...



Siedziałam patrząc na zdjęcie moje i mamy. Ostatnie nasze wspólne zdjęcie. Nieważne, że miałam wtedy 5 lat. Muszę je wydrukować. Ale nie ma to jak kolejka w Rossmannie do maszyny do wywoływania zdjęć.
- Przepraszam? - zaczął do mnie dochodzić jakiś głos.
- Słucham? - podniosłam głowę spod starego aparatu i zobaczyłam starszą kobietę.
- Teraz pani kolej. - pani? Pani? Serio? No, chyba aż tak staro nie wyglądam, prawda?
- Moja... dobrze.
Gdy kobieta odeszła od maszyny, włożyłam do otworku na USB kabelek. Chciałam wywołać tylko zdjęcia z mamą, których nie było za dużo. Może jakieś 10... każde z nich zaznaczyłam podwójnie, żebym miała "kopię".
Pamiętam ten dzień, gdy zamiast mamy, do domu wszedł policjant...

~***~
- Ty jesteś Sky Robinson?
- Tak... co pan chce ode mnie?
- Twoja mama... jakby ci to powiedzieć... inie żyje.
- Nie! - wybuchnęłam płaczem. Może pięciolatka nie jest na tyle 'mądra', żeby to zrozumieć, a jednak...
- Przykro mi. A... twój tata?
- Jaki tata? Nie znam taty.
- Wiem... Zamieszkasz u cioci Wandy, w Polsce.
- Nie! Ja chcę do mamy!
- Kochana... twoja mama... jest teraz w lepszym świecie.
- Ale... j-ja... nie znam cioci, a co to Polska? - jeszcze wtedy mieszkałam w Czechach. Mama opowiadała mi, że tata wyjechał... zostawił nas... ale mała dziewczynka nie mogła tego rozumieć. Ojciec był Czechem.
- Polska - to kraj sąsiadujący z Czechami, kochana. Pakuj swoje rzeczy. Zaraz jedziemy.

~***~

Tak bardzo chciałabym poznać tatę... mimo, że tak bardzo skrzywdził mnie i mamę, to już dawno mu wybaczyłam. Chcę go po prostu poznać... nie musi się mną interesować, płacić mi za to, że jestem jego dzieckiem. Chcę tylko go zobaczyć...
- Zdjęcia. - usłyszałam za sobą. Czy znów się zamyśliłam.
- Przepraszam. - szybko zgarnęłam aparat, zdjęcia i paragon i pobiegłam do kasy zapłacić.
- Sky! Sky! Sky! - tak, to moje imię. Odwróciłam się, by zobaczyć kto mnie woła, bo nie wiem, czy ktoś inny w POLSCE nazywa się Sky...
- Eem... tak? O Boże! Marysia! Nie poznałam cię! Zmieniłaś kolor włosów!
- No ba! - moją jedyną przyjaciółką jest Marysia, bardzo ją kocham! Jest dla mnie jak siostra, której nie mam.
- Przepraszam, Mary, ale ja muszę lecieć do hotelu! Obiecałam cioci, że pomogę! Pa!
- Papiczki, kochana!
Moja ciocia pracuje w hotelu "Trofana". Zapomniałam wspomnieć, że miasto w którym mieszkam, zwie się MIĘDZYZDROJE. Piękna miejscowość nad morzem.
Lubię wieczorami przechadzać się po plaży. Ale... takimi późnymi wieczorami. Czasami nawet około północy się wymykam z domu, żeby tam iść.
Pasją mojej mamy był taniec. Też chcę to robić. Dla niej. Jej marzeniem zawsze było to, by wrócić do Polski i tańczyć. Za to ja... chciałabym wrócić do Czech. Ale na pewno nie jestem tu - w Polsce - bez powodu, bo... przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. To były ostatnie słowa, które usłyszałam od mamy... dobrze to pamiętam. Może chciała mi w ten sposób coś przekazać?
- Cześć, Sky! - usłyszałam zaraz po wejściu do budynku.
- Dzień dobry, Kornelia. Co dziś mam robić w hotelu?
- Dzisiaj możesz pomóc na stołówce przy obiedzie i kolacji. A! I... mam dla ciebie wiadomość. Była tu jakaś dziewczyna, która cię szukała - że co proszę? Na pewno jej nie znam. - i mówiła, że ją znasz. - a jednak znam, ale... kogo? - Nie pamiętam jej imienia, ale mówiła, że była z Rosji.
- Nie! Z Czech! - do rozmowy wtrąciła się pani Oliwia.
- Z... Czech? Ale to niemożliwe. Ja nie wiem kto to może być... To jakaś pomyłka, na pewno.
- Jest w pokoju 201, powiedziała, żebyś przyszła.
Przytaknęłam tylko i wjechałam windą na piętro, na którym miała pokój ta dziewczyna... Zapukałam niepewnie do jej pokoju...
- Proszę! - usłyszałam, więc chwyciłam za klamkę. - Cześć, Sky. - powiedziała ze sztucznym uśmiechem, gdy weszłam do pokoju.
- Ty... jesteś?
- Marissa. Marissa Konkova.... - słucham?!
- Marissa?! Skąd wiedziałaś, że tu... jestem?!
- Ma się swoje sposoby! Kochana, a... jak tam mama? - tego chyba nie wie...
- Nie... nie ma jej już...
- Co?
- To co słyszałaś. Nie żyje. Wyjechałam, bo umarła. - w oczach zebrały mi się łzy, które szybko wytarłam.
- Przepraszam... ja nie wiedziałam. - podeszła i mnie przytuliła.
- Skąd miałaś wiedzieć?
- To... co powiesz na wypad na miasto? Razem? - odsunęła się ode mnie.
- Może jutro. Dzisiaj chciałam iść na basen... tak... później...
- Pójdę z tobą. - uśmiechnęła się promiennie.
- Dobrze, ale muszę lecieć do jadalni pomóc! Pa!
No, nie spodziewałam się, że ona mnie jeszcze pamiętam. Myślałam, że już dawno ma mnie w dupie, bo ją zostawiłam. Jest rok starsza. Była moją sąsiadką i równocześnie najlepszą przyjaciółką. Kochałam ją jak siostrę, ale potem... kontakt całkowicie nam się urwał. To było w 2005 roku, więc jak miałyśmy się kontaktować, skoro byłyśmy... malutkie?
- O, już jesteś. Fajnie, że chcesz trochę pomóc.
- Cześć, ciociu. - dałam jej buziaka w policzek i wzięłam się do roboty.
- Idź do tamtego stolika. Siedzi tam taki blondyn i brunet. - usłyszałam za sobą głos Adama - kelnera.
- Dobrze.
- Czekaj! - odwróciłam się by zobaczyć jego wyraz twarzy. - Oni nie mówią po Polsku. - że co? To po jakiemu?
Nic nie odpowiedziałam. Tylko kiwnęłam głową i odeszłam.
- Dzień dobry. Podać coś do picia? - spytałam grzecznie, tyle że po angielsku.
- Tak, dla mnie coca-cola. - odparł brunet. - Dla kolegi też. - odwrócił głowę w stronę blondyna, który właśnie prawdopodobnie grał na swoim telefonie. Uśmiechnął się do mnie promiennie.
- Dobrze, smacznego. - popatrzyłam na ich talerze.... żarłoki.
Poszłam po napoje dla chłopaków. Ciekawe czy są tu sami, bo ten brunet ma co najwyżej 16 lat, a blondyn... może 17... Więc muszą tutaj być też ich rodzice. Chyba.
Wzięłam tacę i dwie szklanki z colą i poszłam do stolika zagranicznych gości, których muszę obsłużyć.

~***~

Jest już po 19. Za chwilę pójdę sobie na basen! Z Marissą!
- Siema. - powiedziała Marissa po otworzeniu swoich drzwi. 
- Idziemy? - zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz, ja przyjdę za chwilkę, okej?
Powiedziałam, że spoko i zeszłam na basen. Nie było dużo ludzi, jedynie... ten blondyn ze stołówki pływał w basenie. Trudno, ja też będę pływać. Wzruszyłam lekko ramionami i zdjęłam szlafrok. 
- Cześć. - usłyszałam za sobą głos blondyna. Wiem, że to on, bo nie ma tu nikogo innego, a był to męski głos. Odwróciłam się powoli i... nie myliłam się. To on.
- Ee... no cześć. - powiedziałam.
- Jestem Charlie, a... czy myśmy się już nie widzieli? - zlustrował mnie wzrokiem.
- Tak. Nie pracuję tu, ale moja ciocia. Pomagam czasami. Obsługiwałam was na stołówce - ciebie i takiego innego chłopaka. Ale... myślałam, że mnie nie widziałeś, bo coś robiłeś na telefonie. - zaśmiał się cicho, a ja dodałam - A na imię mam Sky. - posłałam mu szczery uśmiech.
- Sky? Jesteś Polką? - no tak... dziwne imię.
- Nie do końca... bo urodziłam się w Czechach, bo... - zrobiłam dwu sekundową przerwę - mój ojciec jest Czechem, a mama Polką, a teraz mieszkam u... - chciałam powiedzieć, że u cioci, ale nie znam go, więc nie opowiem mu historii swojego życia. Jakoś się wymigam. - Tu, w Polsce. - znów posłałam mu uśmiech, ale tym razem sztuczny i przesłodzony. 
- Sky, ja umiem odróżnić szczery uśmiech od sztucznego... - wzruszyłam niewidocznie ramionami i spuściłam wzrok. Fajny ma tatuaż... 
- I co z tego? Nie będę opowiadać historii mojego życia komuś, kogo znam od piętnastu minut. - chciałam to wykrzyczeć, ale nie chcę się kłócić, więc powiedziałam to... spokojnie, ale z nutką złości w głosie.
- No, dobrze. Nie drążę tematu. - uśmiechnął się słodko i ciągnął dalej. - Ile masz lat?
- Kobiet się o wiek nie pyta, ale złamię zasady i powiem - 16.
- A...
- A ty? 
- Ja mam 17, a w tym roku 18. - znów się tak dziwacznie uśmiechnął. O! On ma dołeczki. Lubię dołeczki. Są słitaśne.
- Kurczę! Ja muszę iść! Przepraszam! - krzyknęłam zgarniając po drodze szlafrok i klapki. - Cześć!
- Pa! 
Weszłam po schodach na parter, gdzie jest recepcja. Och... Kornelia poszła do toalety... bo nie ma jej. Nagle ktoś złapał mnie w pasie i pociągnął do tyłu.
- Heej maałaa. - kurde, pijany gość... tylko nie to! Pomocy!
- Pomocy! Proszę! - zaczęłam krzyczeć, ale mi zakrył usta. Przywarł mnie do ściany i zrzucił mój szlafrok.
- Ooo... kochanie, to się pobawimy... - powiedział ten zbok.
- Nie chcę, zboku. 
Zaczął mnie macać po piersiach. Zamknęłam oczy. Czułam, że chciał już ściągnąć moje majtki, ale... nie. Usłyszałam huk i... nic nie czułam. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam sylwetkę... chłopaka.
- Dziękuję... - wyszeptałam po czesku. Chłopak się odwrócił, jakby nie zrozumiał moich słów.
- Co? - to ten anglik, czy Brytyjczyk, czy kto... ale ten brunet.
- Przepraszam. Jestem z Czech i powiedziałam, że dziękuję. Znaczy... mówię po polsku, bo... zresztą... czy to ważne? 
- No nie. Jestem Leondre. - uśmiechnął się.
- Sky. - już chciał otworzyć usta, by spytać czemu takie imię w Polsce i w ogóle, ale nie pozwoliłam na to drugi raz tego dnia. - Kiedyś ci opowiem. Już dziś się musiałam tłumaczyć z imienia przez tym... twoim kolegą Charlie'm. - zaśmiałam się, a on się zdziwił.
- Znasz go?
- Tak, jak poszłam na basen, to tam był, a... mam rozumieć, że idziesz do niego? Bo nie wiem co robisz tu o tej godzinie. Zazwyczaj goście albo gdzieś idą, albo nic nie robią, tylko siedzą w pokojach.
- Właśnie... masz rację, szedłem do niego. Idę. Pa, Sky! - powiedział.
- Do zobaczenia.
Jeszcze raz się uśmiechnął i poszedł. A ja? Poszłam do Kornelii po moje ubrania i wróciłam do domu, który zresztą znajdował się niedaleko hotelu...

______________________________________________________________________
No, hej hej tutaj Julita! 
Mamy już prolog! 
Jak się podoba?
Od razu mówię, że jest to tylko mój pomysł i żadnym innym fanfiction się nie inspirowałam! XD

To piszcie w komentarzach jak się podoba i w ogóle! 

~Julita 

3 komentarze:

  1. I w ogóle to.. Fajny. Wykorzystałaś mój pomysł <3 moja sister xdd. Prolog jest supi dupi i w ogóle xd.
    Pozdrawiam
    Julka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem po pierwsze tamten blog będziesz nadal pisać?a po drugie ten ten jest na prawdę inny jest taki genialny smutyny a zarazem słodki a tak w ogóle to skąd pomysł na imię sky no nie będę za bardzo się rozpisywać do następnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Nie wiem czy tamten blog będę kontynuować, może... Ale nie obiecuję. A Sky... Sama nie wiem xD
      A na next nie mam weny więc... Nie wiem kiedy bedzie tak już informuje...
      :)

      Usuń