03 maja 2016

Rozdział 1 ~ Ludzie często się uśmiechają, ale jeszcze częściej sztucznie.

'Każą kłamać znów.
   Częstować siebie garścią
      tych przesłodkich, sztucznych słów.'
          Marta Bijan - Poza mną
  
Idąc spokojnie chodnikiem zobaczyłam dość dużą grupkę ludzi krzyczących coś. Mnie to nie dotyczyło, więc po prostu ominęłam tych wyjców. Nagle coś zaczęło wibrować w mojej torebce. Wyciągnęłam z niej mój telefon a na wyświetlaczu widniał napis /Marissa/
- Halo?- powiedziałam szybko.
- Ej, jesteś dziś w hotelu?
- Nie.
- A... Ej, no gdzie ty jesteś? Takie wrzaski tam...
- Na ulicy. Obok mnie stoi jakiś tłum ludzi i... Krzyczą.- wtedy oczy niektórych z tłumu skierowały się na dziewczynę rozmawiającą przez telefon po Czesku. Tak. To ja!
- A co?
- Ale co?
- No co krzyczą?
- Nie wiem. Jakieś... Słowa. Kończę. Pa.- palcem kliknęłam czerwoną słuchawkę na ekranie i wrzuciłam urządzenie z powrotem do torebki.
- Sky!- nie zwracając uwagi na to, że ktoś mnie woła szłam dalej. Ludzie dajcie żyć. - Sky!- usłyszałam po raz setny więc stanęłam w miejscu. Po chwili ktoś położył mi rękę na ramieniu. Moje ciało się spięło, jednak nic z tym nie zrobiłam. Już tak mam, że czekam na przebieg zdarzeń, a nic nie robię. Jestem dziwna. - Sky?- tym razem moje imię było słyszalne przy prawym uchu. Jednak osoba mówiąca to do mnie była... Jakby zdziwiona. Po kilku sekundach nie czułam już dotyku na ramieniu, a moje mięśnie momentalnie się rozluźniły. Wolno odwróciłam głowę w stronę głosu.
- Hej...- rzekłam nieśmiało.
- Wszystko okej? Myślałem, że zemdlałaś... Czy coś. Nieważne. Pamiętasz mnie?
- Tak, dziadku. Jak mogłabym cię zapomnieć!- dopiero teraz się mu przyjżałam. Uściskał mnie mocno. - Co tutaj robisz? Nie widziałam cię chyba 10 lat.
- Jak nie 11. Po śmierci twojej mamy chyba się nie widzieliśmy. A przyjechałem was odwiedzić. Jak ci się mieszka z ciocią i Antonim?
- Antonim?
- A... Zapomniałem, że wujek nie żyje...
- Czyli miał na imię Antoni... Ten mąż cioci co... Się zabił?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam, bo wiedziałam to już dawno. - A mieszka mi się... Świetnie.- posłałam 60 latkowi sztuczny uśmiech bo... W sumie to jest okej mieszkać z ciocią, ale nie aż tak, że odlecę z tego szczęścia. Często miewam załamki, bo chcę żyć jak normalna nastolatka - mieć mamę, tatę... No właśnie - tatę. Niby go mam. Haha, no chyba w dupie go mam. Ciekawe, że niby chcę, by był przy mnie, a jestem zła, że przez 16 lat on jest daleko i w ogóle nawet nie ma ochoty się mną zainteresować. No pewnie ma żonę i swoje dzieci. Ale ja też jestem jego dzieckiem. Och... Już się gupię w swoich uczuciach!
- To się cieszę, że dobrze.- też posłał mi uśmiech, ale jego był szczery. Ludzie często się uśmiechają, ale jeszcze częściej sztucznie. To przecież takie naturalne.
- A gdzie masz zamiar nocować?
- Już rozmawiałem z twoją ciocią. Będę u was w domu.
- Cieszę się. Ale muszę cię przeprosić. Bo szłam do sklepu zrobić cioci zakupy i...- nie było mi dane dokończyć.
- Rozumiem. Leć. - szybko tylko pomachałam dziadkowi i pobiegłam w stronę spożywczaka.
Kupiłam wszystko co potrzebne i wróciłam do mieszkania. Opadłam bezwładnie na łóżko. Kolenja rzecz która jest u mnie codziennością. Wzięłam do ręki swój telefon i... Tsaa... No jasne... Tego się mogłaś spodziewać, Sky!
 
18 wiadomości /Marissa/
31 nieodebranych połączeń /Marissa/
  
Od:/Marissa/
Miałyśmy iść na zakupy!
 
Halo! Czemu nie odpisujesz?!
 
Obraziłaś się?
  
To o której idziemy?
  
Mała! Odpisz!
 
Do:/Marissa/
Przepraszam. Ale spotkałam kogoś w drodze do sklepu i to mnie trochę zatrzymało. Może o 17?
 
W odpowiedzi dostałam tylko: do zobaczenia i milion emotek z buziaczkami. Jak to ona. W sumie... Czuję się jakbyśmy się dopiero poznały. Bo totalnie zapomniałam jak wygląda, co lubi. A może się zmieniła? Nie wiem.
Z racji, że była już 16:10 zaczęłam się ubierać. Postawiłam na coś zwykłego. Czyli szare legginsy, różowa koszula z kolnierzykiem bez rękawów, czarny sweter i białe trampki. Wzięłam jeszcze do torebki pieniądze i telefon i wyszłam z domu zamykając go na klucz i przy okazji żegnając się z dziadkiem. Ciocia była jeszcze w pracy, więc jej nawet zwykłego PA nie powiedziałam. Nie mam jej tego za źle, że pracuje, bo często z nią spędzam czas - właśnie pracując. Jest to nawet fajne. Lubię ten hotel, ale nie wiem, czy chciałabym tu kiedyś pracować.
***
Szłam plażą boso. Fale morskie lekko podskakiwały i opadały. Oprócz mnie w tym miejscu nie było zbyt wiele ludzi. Niektórzy puszczali lampiony szczęścia z mola, inni zaś szli przy brzegu pozwalając by zimna morska ciecz spływała po ich bosych stopach.
Sama często tak robię. To jest przyjemne. Dziś jednak nie zrobiłam tego. Nogi poniosły mnie w stronę mola. Jak w jakimś filmie. Chwilę stałam przy schodach na molo, a po chwili stałam już u góry. Moje kroki były wolne. Wpasowane w rytm szumu morza. Moje włosy rozwiewał wiatr. Czułam się wolna. Ta melancholia, ten spokój. Jest cudownie. Z mamą nigdy tutaj nie byłam. Żałuję, bo to miejsce jest naprawdę piękne. Bardzo często myślę o mamie. Aż za często. O tacie też, ale mniej. Mama... Najlepsza osoba w moim życiu. Ciocia jest dobra, kochana. Ale nie zastąpi mamusi.
Nawet nie wiem kiedy po moich policzkach zaczęły spływać małe stróżki łez. Nawet nie wiem kiedy przystanęłam, by pomyśleć. Westchnęłam głośno i ruszyłam w dalszą wędrówkę po drewnianym moście zwanym molo.
Po około 30 minutach naprawdę wolnego marszu znalazłam się przy końcu. Tam, gdzie znajdują się kłódki.
K+O, S+P, M+L...
Zaczęłam się im przyglądać. Niektóre były już zardzewiałe. Ciekawiło mnie zawsze, czy ci ludzie nadal się kochają, czy chociaż jeszcze się znają? To dziwne. Jak dla mnie. Czy moi rodzice powiesili kiedyś gdzieś taką kłódkę? Która teraz przez tatę jest już zardzewiała i zgnita? Może i tak. Nigdy nic nie wiadomo.
- Mamo... wróć do mnie. Tak mi ciebie brakuje...- wyszeptałam i ruszyłam w drogę powrotną z płaczem.
- Wszystko w porządku?- spytała jakaś dziewczyna, która jeszcze przed chwilą jeszcze siedziała na ławce.
- Tak... To znaczy nie. Kogo ja oszukuję?- odpowiedziałam i się cicho zaśmiałam kpiąco, ale nie z niej, a z siebie.
- Jestem Julita. - (to nie ja, bo mam tak na imię, ale to nie ja gram tą bohaterkę, tylko chcę żeby tak miała na imię. Żeby nie było niejasności~ autorka) powiedziała po czym dodała - A... Co się takiego stało?
- Po pierwsze: mam na imię Sky, a po drugie... Nie wiem jak ci to powiedzieć? Brakuje mi kogoś. A on już nie wróci.
- Dobrze wiem co czujesz. - uśmiechnęła się smutno. - Też tak miałam. Mieszkasz tu?
- Tak. Od 11 lat. A ty?
- Od dziś rana. Ale... Dziwnie się z tym czuję... Jakoś. Więc... Uciekłem. I znalazłam się tutaj. - zaśmiała się cichutko.
- Też często uciekam w nocy, ale rzadko bywam na molo. Po prostu... Nie lubię tych tłumów na tym "moście" w dzień i źle mi się kojarzy, a w nocy jest tak spokojnie i ładnie. A tłumy... Są okropne. Same w sobie. Nienawidzę ich.
- Ja tak samo. Muszę już iść. Do zobaczenia!- krzyknęła i pobiegła w stronę plaży. I tyle ją widziałam.
_________________________________________________
mogą pojawić się błędy 
*
*
Hej hej!
Mamy rozdzial!!!!!!!
Taki dziwny. Jakoś mało dialogów. Ale mi się podoba. A wam?
Jutro muszę iść do szkoły... Ugh... Nie chce!!
Jak się podoba rozdzial???? Piszcie!!!
Do nexta!!!!

5 komentarzy:

  1. Super rozdział♡♡♡
    Tamten blog był swietny, ale ten jeszcze lepszy. Uwielbiam cię i w ogóle. Nwm czy już kiedyś ci podawałam czy nie ale masz link do mojego bloga
    www.we-love-bam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już czytałam twojego bloga ♥ też jest super. Mega się cieszę, że ci się podoba to opowiadanie!!!

      Usuń
  2. Ten blog jest genialny! Nie wiem, jak wpadłaś na pomysł na to opowiadanie, ale urzekło mnie w zupełności! Wow! Najbardziej podoba mi się, że główna bohaterka jest Czeszką, genialne! Czekam na kolejne rozdziały i dziękuję, że podesłałaś mi linka do Ciebie, bo inaczej bym nie trafiła a ogromnie się cieszę! Twój styl pisania jest świetny, płynnie przeskakujesz przez elementy akcji.
    Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nigdy nikt nie napisał mi czegoś tak miłego! Rozdział mam już napisany w zeszycie (haha, nie ma jak pisać na lekcji) i muszę go przepisać!
      Pozdrawiam xx

      Usuń