11 maja 2016

Rozdział 3 ~ Uśmiechnięta od ucha do ucha

Stałam oparta o barierkę na końcu mola.
Trzy po osiemnastej, już nie przyjdzie... Miałam się już zbierać, by iść, aż... 

poczułam ręce na mojej talii. Odwróciłam się powoli i zobaczyłam...
- Lukas? - uśmiechnął się i mnie przytulił.
- W końcu możemy się spotkać. - szepnął mi do ucha.
- Na ile przyjechałeś?
- Trzy tygodnie.
- To super. Musimy to wykorzystać. Planowaliśmy spotkanie... od chyba roku. - zachichotałam cichutko.
- I jeszcze jedna rzecz. Jesteśmy w hotelu, gdzie pracuje twoja ciocia, więc... łatwiej będzie się spotkać. - po tym oderwaliśmy się od siebie. Trochę dziwnie było się przytulać i rozmawiać. 
- Wspaniale. - ruszyliśmy w stronę powrotną. Cały czas się śmialiśmy, a co za tym idzie - uwaga wszystkich ludzi była skupiona na nas.
- A jakim cudem spotkałaś się z moją siostrą? - przerwał nasze żarty.
- Pytała jak dojść na molo, to ją zaprowadziłam. Tak wyszło. Poznałam ją trochę, ona mnie. Całkiem miła jest. - posłałam mu najszczerszy z najszczerszych uśmiechów.
- To chyba dobrze.
- Chyba? - znów śmiech wrócił i tak do końca mola.
- Patrz! Piasek! - inteligentny jesteś, wiesz?
Szybko zbiegliśmy po schodkach i zaczęliśmy gonić się po całej plaży. Po chwili leżeliśmy już na zimnym piachu.
- Ten piasek jest mokry! - mój przyjaciel zaczął się żalić.
- Nie przesadzaj, ja tutaj chodzę w zimę... i... - nie dane mi było dokończyć, bo ktoś wie lepiej.
- I potem jesteś chora.
- Nie. Ostatnio byłam chora... w sumie to miałam ospę, ale to pod koniec 2015 roku*.
- Jasne... - oburzyłam się i zaczęłam go obrzucać piaskiem. Bóg chciał, że musiałam przerwać, bo zadzwonił mi telefon.
- Czekaj chwilkę. Ciocia dzwoni. 
- Gdzie jesteś? Na kolację mamy gości! O 20 masz być w domu! Do zobaczenia. 
- Okej, będę. Pa! - Powiedziałam i się rozłączyłam. - O dwudziestej muszę być w domu. - zwróciłam się do bruneta.
- To chyba musimy się już zbierać. Chodź, bo jest... 19:20. Powiedz coś po czesku.
- Mám rád palačinky a snědl je na večeři včera v noci. (nie wiem, czy to jest dobrze, bo wkleiłam z tłumacza google ;) ~autorka)
- No... to fajnie. - kłamczuch. Nawet tego nie rozumie!
- Wiem, że nie wiesz co powiedziałam.
- Masz rację.
- Zawsze mam rację. 
- Niee...
- Śmieszne. - powiedziałam, a on wybuchnął głośnym śmiechem, ja zaraz po nim.


~***~

- Już jeste... - nie dokończyłam, bo w salonie z moją ciocią i dziadkiem siedziała jakaś kobieta, bardzo podobna do mojej cioci. Na oko... ma jakieś 25 lat.
Miała czarne włosy do pasa, wielkie zielone oczy i pełne usta pomalowane czerwoną szminką. Miała na sobie biały crop top z jednorożcem, a na nogach dżinsy boyfriendy. Kurczę, jak nastolatka. To ja już chyba się ubieram jak stara baba. - Dobry wieczór...
- Hej, jestem Sandra. - powiedziała kobieta.
- A ja Sk...
- Sky, wiem to. 
- A kim pani jest? 
- Sky, to... - zaczęła ciocia Wanda - to twoja ciocia. Znaczy druga ciocia... - tak, wiem, że nie wiesz jak mi to powiedzieć, ciociu.
- Znaczy się... jestem twoją drugą ciocią, ale nie miałyśmy okazji się spotkać, pogadać, poplotkować. - uśmiechnęła się. Jest całkiem ładna. I ma takie mega białe zęby. Też chcę takie!
- Rozumiem, a... ile masz... lat... ciociu? - wypowiadając ostatnie słowo trochę się zawahałam, nie wiem dlaczego.
- Wolę, żebyś mi mówiła po prostu Sandi. - no chyba sobie żartujesz. - A... mam 27 lat, a ty? - zachowuje się trochę jak nastolatka. Nie. Bardzo jak nastolatka! Tak jakby mnie poznała na dyskotece szkolnej! Nie lubię za bardzo takich ludzi, ale się przyzwyczaję...
- Szesnaście. - odparłam z lekkim uśmiechem.
- Może wybierzemy się jutro na zakupy? - o, nie, nie, nie, nie, nie! Tego jeszcze brakowało!  
- Przeprasza, ale... umówiłam się z przyjacielem, który przyjechał... tutaj na jakiś czas, a nie mieszka w Polsce, więc... nie. - uff... jakoś się wyplątałam z tego sznura "przyjaciółki cioci"... nie wytrzymam z nią... tyle czasu na ile tutaj przyjechała.
- To może pójdzie z nami?
- Weź, to chłopak.
- No to co? Może lubi zakupy?
- Nie sądzę. - wkurzasz mnie Sandi.
- Och... no dobrze, a może... za dwa dni?
- Nie wiem. Zobaczę... jestem już zmęczona. Idę spać. Dobranoc. 
Wbiegłam po schodach do mojego pokoju i przebrałam się w piżamę.


Wzięłam do ręki telefon i zaczęłam oglądać snapy. Z Lukasem robiliśmy sobie mnóstwo selfie i w ogóle... i większość z nich jest na jego snapie. Dodał też nasze zdjęcie na instagrama. Będę sławna! Hehe, nie będę. To nie jest moim celem w życiu.

~***~

Obudziłam się na... podłodze? Jak się tu znalazłam? Nieważne.
Nie traciłam więcej czasu i poszłam się ubrać, pomalować i ogólnie zrobić wszystko, by wyglądać jak człowiek.











- Cześć wam. - powiedziałam schodząc ze schodów.
- Hej, mała. - och, ogarnij się, Sandra.
- Ciocia poszła do hotelu?
- Tak. - dziadek odpowiedział na moje pytanie i podał mi talerz ze śniadaniem.

*LUKAS*
Wczoraj było naprawdę super. Sky jest bardzo miłą osobą, a takich jest mało. Może jest trochę nieśmiała i nie wie jak ma się zachować w sytuacji, gdy ją przytulam, czy coś, bo... to było widać, była skrępowana, ale udało mi się ją... oswoić? Nie, to nie jest odpowiednie słowo. Chyba nie ma na to dobrego określenia, ale... wydaje mi się, że potem nie była już taka dziwna. 
- Jak było na randce? 
- Maia! Sto razy ci mówiłem, że ona jest tylko moją przyjaciółką, a poza tym... wczoraj pierwszy raz się spotkaliśmy. 
- Ale... pasujecie do siebie... - spuściła wzrok.
- Odpuść, dobrze?
- Okej...

*CHARLIE*
Jechałem windą i myślałem o tym co wydarzyło się kilka dni temu. Ta dziewczyna... była taka... dziwna... nie wiem. Leondre mówił, że jakiś pijak chciał ją zgwałcić, ale nasz bohater Devries pojawił się w porę i do niczego strasznego nie doszło. 
- Leo?
- Co
- Pamiętasz tą Sky? Nie widziałem jej kilka dni...
- Nie martw się o nią, nawet jej nie znasz... A poza tym... czemu o niej myślisz? Masz Chloe. To dziwne, wiesz?
- Nie.
Stwierdziłem, że mimo deszczu pójdę na spacer. Muszę przemyśleć kilka spraw życiowych. 
Z jednej strony Leo ma rację. Mam Chloe, ale... mam także podejrzenia, że mnie zdradza. Gdy ostatnio byłem u niej, nie chciała mnie wpuścić do swojego pokoju, a w ostatni dzień szkoły, przed zakończeniem roku szeptała z Matt'em. Chyba musimy sobie wyjaśnić parę spraw. 
Deszcz padał coraz mocniej, a ja nawet nie myślałem, by zawrócić. Na plaży piach był rozwiewany przez huragan. Na molo nie było nikogo. Chyba. Cóż, mały spacerek wzdłuż mola mi nie zaszkodzi. Wydaje mi się, że to dobre miejsce, na przemyślenia. Patrzysz w morze i myślisz, myślisz i myślisz. Co dziwne- nie spotkałem jeszcze dziś żadnej bambino. Może to dlatego, że pada i nie wychodzą z domów? Może. 
Na jednej z ławek siedziała brunetka. Uśmiechnięta od ucha do ucha patrzyła na mijających ją ludzi. Do każdego posyłała szczery uśmiech. Nie wymuszony. Dosiądę się do niej.
Jakby ci było mało wolnych ławek na tym molo, Charlie. 
- Mogę się dosiąść?
- Pewnie. - wow, myślałem, że mnie wygoni... chociaż... nie... 
Cały czas milczeliśmy. W sumie to normalne, no bo się nie znamy i nie mamy wspólnych tematów. Ona nadal się uśmiechała, a ja starałem się na nią nie patrzyć. Bo to byłoby... co najmniej dziwne. 
Nagle obok nas przeszła chuda kobieta. Cała się trzęsła. A makijaż spływał po jej policzkach. W pewnym momencie... po prostu upadła na ziemię. 
Ja i ta optymistka mieliśmy oczy jak pięć złotych. Szybko do nie podbiegliśmy.
- Co z nią? - powiedziałem po chwili.
- Ona... 

__________________________________________________________________________
Hejka wszystkim!
Mamy i trzeci rozdział! Spięłam się i napisałam go już dziś. 
Miał właściwie być za kilka dni, ale miałam napisany, to nie będę cudować.
Wczoraj też był rozdział, a... next... nie wiem jeszcze kiedy będzie. Chciałabym go zrobić na piątek, lub sobotę, ale... nie obiecuję. Może być jutro, jak nie będę miała nauki. Tak dużo :D Mam jutro sprawdzian, więc lecę się uczyć!
Papa! i napiszcie jak się podoba!!!    

2 komentarze:

  1. Wow! U Ciebie cały czas się coś dzieje. Nie tak jak u mnie, muszę chyba zacząć brać z ciebie przykład xD Normalnie wydaje mi się, że rozdział wszystko ładnie się zakończy. A tu nagle jakaś kobieta pada przed Charliem, no o co kaman? Ale super, mega mi się to podoba, to... wszystko. Nic nie można przewidzieć. Ciekawi mnie skąd jest Lukas i wgl ach! Cudo!

    OdpowiedzUsuń