PRZECZYTAJ NOTKĘ NA DOLE!!!
- Mogę się dosiąść?
- Pewnie. - wow, myślałem, że mnie wygoni... chociaż... nie...
Cały czas milczeliśmy. W sumie to normalne, no bo się nie znamy i nie mamy wspólnych tematów. Ona nadal się uśmiechała, a ja starałem się na nią nie patrzeć. Bo to byłoby... co najmniej dziwne.
Nagle obok nas przeszła chuda kobieta. Cała się trzęsła. A makijaż spływał jej po policzkach. W pewnym momencie... po prostu upadła na ziemię.
Ja i ta optymistka mieliśmy oczy jak pięć złotych. Szybko do niej podbiegliśmy.
- Co z nią? - spytałem po chwili.
- Ona... po prostu zemdlała. Żyje. - ulżyło mi. Cały czas bym się martwił, gdyby było jej coś... strasznego? Nie wiem... - Zadzwoń po pogotowie.
Zrobiłem o co poprosiła dziewczyna. Oboje jak widać się martwiliśmy, bo... upadła na środku mola. Tak sobie.
W okół nas zaczęli się zbierać ludzie, a żeby nie było zamieszania brunetka zaczęła im coś tłumaczyć po polsku i powoli zaczęli odchodzić.
Po kilku bardzo długich minutach zobaczyliśmy, że ratownicy biegną w naszą stronę.
- Jak to się stało? - powiedział jeden z nich, gdy już byli obok nas.
- Siedziałam... to znaczy siedzieliśmy na ławce i nagle przechodziła ta kobieta i upadła na ziemię. - wytłumaczyła dziewczyna.
- Mam rozumieć, że nie jesteście jej rodziną? - spytał drugi, a ja na niego popatrzyłem ze zdziwieniem i poprosiłem, by przetłumaczył po angielsku.
- Nie. - powiedzieliśmy równo, tylko dziewczyna po polsku, a ja po angielsku.
- Mhm... nie mogę wam podać więcej informacji, przykro mi. Ale nie martwcie się - to tylko omdlenie z przemęczenia. Nic tej pani nie będzie. - spojrzał na pierwszego ratownika, który zdążył już odejść, widziałem też, że inni też zabierają tę kobietę do karetki. - Do widzenia, dzieciaki. - i ten także się ulotnił. Przy nas została jeszcze jedna ratowniczka.
- Dziękuję, że zadzwoniliście z prawdziwą sprawą, że jej tu nie zostawiliście. Młodzież teraz robi sobie żarty i dzwoni, bo ktoś spadł z dachu, czy tam skoczył z dziesiątego piętra. Oczywiście to są wygłupy, ale nie dla wszystkich śmieszne. Dziękuję jeszcze raz. - uśmiechnęła się i odeszła.
- Eeem... - nie wiedzieliśmy jak zacząć rozmowę. Znaczy ja nie wiedziałem.
- Ale się zmartwiłam. Upadła tak po prostu na środku mola...
- Tak, ja też. - zrobiłem krótką przerwę. - Jestem Charlie.
- Julita. Chyba... nie jesteś stąd?
- Nie. Jestem z Anglii, ale... wakacje. - uśmiechnąłem się, a ona odwzajemniła ten jakże miły gest.
- A ty... nie jesteś... z tego zespołu... Bars and Melody?
- Racja.
- Przepraszam. Muszę już iść. - spojrzała ostatni raz na wyświetlacz telefonu i schowała go do kieszeni. - Do zobaczenia! - pomachała mi z uśmiechem i zaczęła biec w stronę z której każde z nas przyszło - w stronę plaży. Patrzyłem chwilę w pustą przestrzeń myśląc jaki to wszystko ma sens? Do czego mnie doprowadzą te wakacje? I sam postanowiłem wrócić do hotelu.
~***~
- Gdzieś ty polazł?! - usłyszałem wściekły głos cioci Victorii. No dopiero co wchodzę do pokoju i już wszyscy mają do mnie pretensje!
- Przepraszam. Byłem na plaży się odświeżyć. - co prawda to prawda. Bo molo jest na plaży.
- Dobrze, ale mów jak wychodzisz i gdzie, bo jestem za ciebie odpowiedzialna. - a ta znowu o tym...
*********************************
No i to na tyle z tego rozdziału!
I jak wam się podoba?
Co?
Nie, no! Żart! Czytajcie dalej! Taki krótki? To chyba że nie ja piszę XD
*******************************
*MARISSA*
następnego dnia
Okropnie źle się czułam podczas ostatnich dwóch dni. Sky była kilka razy mnie odwiedzić. Teraz czuję się już lepiej. W końcu kiedyś muszę wyjść z hotelu. Na zwiedzenie Polski zostało mi pięć dni. Nie wiem, czy dam radę się wyrobić!
Wyjęłam z nadal nie rozpakowanej walizki jakieś ciuchy i poszłam do łazienki się w nie ubrać.
Schodziłam właśnie po schodach na śniadanie. Od wczorajszego wieczoru nic nie jadłam, a dzisiaj zaczynam życie! Znaczy się... zwiedzanie Polski. Mogłabym robić to od trzech dni, ale wzięła mnie jakaś choroba, alergia, czy co tam innego.
Nagle... nie wiem jak, ale potknęłam się o... własną nogę. Kolejna niespodzianka w Polsce? Choroba a teraz może się połamię?
Byłam już pewna, że nie ma dla mnie ratunku, że już nie dam rady jakkolwiek się uchronić przed upadkiem, aż nagle poczułam uścisk w mojej talii. Otworzyłam zaciśnięte oczy i sobaczyłam...
*SKY*
Dzisiaj idę z... Sandi (Boże, czy ty ją kochasz?!) i Lukasem na... eh... na zakupy. Lukas w prawdzie powiedział, że nie lubi zakupów, ale będzie miał bekę ze mnie i mojej cioci, bo... ona pewnie będzie się zachowywać jak nastolatka, a my będziemy pękać ze śmiechu. Bezgłośnego śmiechu. Jakbym była z nią sama, to uważałabym to za żałosne, a z nim... to będzie raczej... śmieszne. Potem idziemy też do kina, ale już bez cioci.
~***~
- Teraz idziemy do kina, ciociu. Tak się umawialiśmy, że jak skończymy zakupy, to my - pokazałam na mnie i bruneta - idziemy do kina. Bez ciebie.
- No dobrze. - powiedziała niby bez wyrazu, ale w jej oczach widać było iskierki (?) gniewu. - To pa. - i odeszła.
- Widziałaś to? Hahaha - zaczęliśmy się śmiać. - Ej, chodź na... 7D!
- Dobra, na jaki film?
- Na horror.
- Typowy chłopak...
- Co?
- Nic przecież nie powiedziałam. - uniosłam ręce w geście obrony, ale potem się zaśmiałam i weszliśmy do kina. Gdy kupiliśmy bilety weszliśmy do sali kinowej, ale dopiero po piętnastu minutach, gdy wcześniejszy seans się skończył.
Mieliśmy szczęście, bo zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie i... film się zaczął.
*LEO*
Miałem dość tej cholernej windy. Tylko duszno tam i duszno. Oczywiście moja mama i Charles pojechali nią na śniadanie, niech się tylko nie zmęczą, a ja poszedłem schodami.
Przede mną szła jakaś dziewczyna. Była ubrana w krótkie spodenki i takie coś w kwiatki. Nagle ona się potknęła. Moja pierwsza myśl to było: ale sierota. Ale... w sumie to każdemu może się zdarzyć, a ona nie była w szpilkach. Szybko do niej podbiegłem i ją złapałem. Jezuuu... ale ciężka! Weź już ode mnie odejdź bo upadnę razem z tobą, dziewczyno! Haha, nie no żart. Ale ciężka była!
- Prze-przepraszam... - powiedziała - co mnie zdziwiło - po angielsku. A chyba jesteśmy w Polsce.
- Nic się nie stało.
________________________________________________________________________________
NO HEJ!
TYM RAZEM TO PRAWDZIWE ZAKOŃCZENIE ROZDZIAŁU!
Wiem, że nie jest jakiś mega długi, ale nie miałam czasu tego napisać.
A teraz parę spraw informacyjnych:
Otóż, chcę dodawać rozdziały regularnie, czyli w jakieś dni tygodnia, które będą już ustalone, czyli np. poniedziałek, środa, sobota. Nie mówię, że w te dni będę dodawać, bo to był tylko przykład!
Napiszcie mi proszę w jakie dni tygodnia mogę dodawać rozdziały! Oczywiście nie codziennie!
Tylko nie w poniedziałek, bo wtedy nie mam kiedy po prostu napisać, a nawet jeśli bym napisała wcześniej, to... nic z tego.
Więc każdą osobę która to czyta niech napisze mi komentarz jak się podoba rozdział i w jakie dni mam dodawać rozdziały.
Chcę też pisać rozdziały długie i ciekawe. Moim zdaniem ten... jest okej, ale nie jest taki jak bym chciała... niestety tak nie będzie nigdy. Każda chyba blogerka ma tak, że pisze rozdział i jej się nie podoba a dla innych osób jest perfekcyjny! Nie wiem jak to jest XD
To już tyle! Więc piszcie komentarze z podaną informacją na górze i papa!!!
P.S. JAK SIĘ PODOBA RODZIAŁ???
PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI :(
DO NEXTA!!!

Cudny! *.* Tylko zastanawiam się skąd jest Lukas? A to w środku, że już koniec rozdziału? Haha, zaczęłam się śmiać do ekranu :P Już mówiłam te wszystkie rzeczy, które mi się w Twoim blogu podobają, więc nie będę powtarzać, ale jest jeszcze jedna. Myśli, Leondre na koniec Xd Takie prawdziwe, w końcu u kogoś to jest! "takie coś w kwiatki." "Moja pierwsza myśl to było: ale sierota." "Jezuuu... ale ciężka! Weź już ode mnie odejdź bo upadnę razem z tobą, dziewczyno!" Kocham Cię za te teksty! Najlepsze! :D
OdpowiedzUsuńCo do dni, to może środa i sobota? :) Może lepiej ustal jak Tobie Ci będzie wygodniej :)
Do następnego ;* ( jutro wstawiam odpowiedź na LBA ;) )
Dziękuję za tyle miłych słów ;**
UsuńPasuje mi w sumie w środę i sobotę... Ale... Zobaczę jeszcze.
Racja, myśli Leo pod koniec xdd dobrze że tego na głos nie mówił xdd
A Lukas jest z... Hehe... Nie powiem xd ale pisze w opisie bohaterów :)) papa!!!
kiedy kolejny? :)
UsuńKurcze... Powiem Ci, że nie mam weny... Masakra jakaś. Mam dopiero kilka linijek. Może nie kilka, bo... Chyba z 20? Nie wiem. Ale... Muszę coś wymyślić bo jest nudny xd
UsuńJeszcze w sobotę postaram się coś napisać, więc... Powinnam dodać w niedzielę. Ale nie jestem pewna :(
To do nexta! :**
PS: czekam na twojego nexta :D