10 maja 2016

Rozdział 2 ~ Kocham ją... Jak własne dziecko...

  DEDYKUJE JULII! <3 KACZUCHO PISZ ROZDZIAŁ!
Wchodząc cichutko do domu do moich uszu zaczęły dochodzić ciche kłótnie, które z każdym krokiem stawały się głośniejsze i groźniejsze.
- Jak to moja siostra tu przyjeżdża?! Sky nie może jej poznać!
- Dlaczego niby?
- Hmm... na przykład dlatego, że ona jest bogata i ma większy i lepszy dom, w ogóle jest lepsza!
- A czemu Sky nie może jej poznać...?
- Bo będzie miała pretensje, że mieszka ze mną, a nie z nią, bo ja jestem tylko biedakiem pracującym w nędznym hotelu!
Dalej słyszałam tylko cichy szloch. Jak ciocia mogła tak w ogóle pomyśleć?
- Nie chcę, żeby mnie zostawiła... Ko-kocham ją... Jak własne dziecko...
Ona mnie naprawdę kocha...
Szybko wybiegłam po schodach do mojego pokoju i przykryłam się kołdrą po same uszy. Dosłownie. Po chwili usłyszałam ciche kroki. A potem szept.
- Nie zostawiaj mnie...- a potem ciocia poszła, a ja zasnęłam...
~***~
 
Obudziłam się w ubraniach. No tak... Zapomniałam się wczoraj przebrać jak wróciłam z plaży. Ale było mi nawet wygodnie spać w tym. Wstałam powoli z łóżka i podeszłam do szafy by wybrać jakieś ubrania.
Wysunęłam tylko głowę za drzwi. Droga wolna. Przebiegłam sprintem do łazienki, a wyszłam przebrana i pomalowana.
 







Włosy splotłam w dwa francuzy i byłam gotowa!



- Wstałaś?- na moim łóżku siedział dziadek.
- Nie. - zaśmiałam się kpiąco, po czym zorientowałam się co właśnie powiedziałam - Przepraszam, to nie miało tak zabrzmieć.
W odpowiedzi tylko pokiwał głową  i wyszedł z pokoju. Patrzyłam na każdy jego ruch. Czy nie wróci? Czy uśmiechnie się do mnie jeszcze raz?
- Idę do parku! - krzyknęłam do cioci smażącej naleśniki "na obiad". Tak, po prostu na obiad. Każdy myśli, że to normalne, że ludzie robią sobie naleśniki na obiad, ale ciocia nigdy nie robi naleśników na zwyczajną okazję! A poza tym ma dziś wolne. Och, chyba przyjeżdża moja druga ciocia. Bogata, heh. Nie zależy mi na jej pieniądzach.
- Nie rób nic głupiego! - usłyszałam w odpowiedzi i zamknęłam za sobą drzwi.
W parku... w sumie nic nowego. Zakochani ludzie, przyjaciółeczki, rodziny na wakacjach... (chodzi mi o park... w sumie to nie park, nieważne, jak ktoś był, to wie:)~aut.) nic nowego... chyba.
- Cześć... jestem Maia. Maia Rieger... - kurde, Rieger? Muszę ją zapytać.
- Rieger... Czy ty? Lukas... co? - chyba źle sformułowałam zdanie.
- Tak... racja. Lukas Rieger, to mój brat. A... co?
- Tak! Wiedziałam! - powiedziałam do siebie, ale Maia to usłyszała.
- Co?
- A nic...
- Chciałam Cię spytać, czy wiesz gdzie jest molo? - spytała. Nasza rozmowa odbywała się oczywiście po angielsku.
- Na plaży. - uśmiechnęłam się z mojego sucharu - Żartuję. Chodź, zaprowadzę cię do tego wejścia.
- Dziękuję.
- A poza tym jestem Sky.
- Ciekawe imię, wiesz?
Całą drogę rozmawiałyśmy o wszystkim. O muzyce, teatrze, wakacjach. Ogólnie o pierdołach.
- To tutaj.- ruchem ręki wskazałam na molo, które było już widać z wejścia na plażę.
- Jeszcze raz dziękuję ci za to, że mnie zaprowadziłaś. Nie wiem, jak bym sobie poradziła.
- Nie ma za co.
I... poszłam... znów do parku.
Usiadłam na ławeczce i zaczęłam przeglądać instagrama. Na DM (chyba każdy wie co to jest ;) ~ aut.) miałam jakąś wiadomość.

lukasrieger
 Jestem w Polsce!
sky___r
 To super! W sumie, to już trochę wiedziałam. Spotkałam twoją siostrę.
lukasrieger
 Maię?
sky___r
 Tak, miła dziewczyna z niej ;)
lukasrieger
 Spotkajmy się jutro na molo, o 18.00. Bez Mai :D Ok?
sky___r
 Pewnie! Do zobaczenia jutro! ♥

*LUKAS* 
- Wróciłam! - leżałem na łóżku w hotelu i usłyszałem głos mojej siostry, która wyszła sobie na spacer totalnie nie znając miasta!
- Hej! Jak tam? - powiedziałem z uśmiechem.
- Wiesz, ciekawa sytuacja... - zaczęła. - Podeszłam do jakiejś dziewczyny, na oko miała 16 lat i powiedziałam, że jestem Maia- no a jak inaczej? Ona zawsze zamiast zapytać kogoś na ulicy mówi "Jestem Maia Rieger" a potem pyta... - i... dobra, powiedziałam, że nazywam się Maia Rieger, a ona zaczęła pytać, że Rieger? Lukas? I w ogóle, to jej powiedziałam, że jesteś moim bratem i... - nie dałem jej dokończyć, bo to trochę dziwne, żeby w Polsce ktoś mnie kojarzył po siostrze.
- Czekaj... jak się nazywała ta dziewczyna? Powiedziała ci?
- Tak. Znaczy imię. Sky.
- Sky... Moja Sky? - wyszeptałem do siebie i zacząłem pisać do niej wiadomość...

NASTĘPNEGO DNIA
*SKY*
  Jest wyjątkowo upalny dzień. Słońce pięknie grzeje, a ja za dwie godziny po raz pierwszy spotkam się z moim internetowym przyjacielem. Cieszę się. Co ja gadam? Mega się cieszę! Marzę o tym od kiedy lepiej się poznaliśmy, ale też... trochę się stresuję... to dziwne, ale czy ja kiedykolwiek powiedziałam, że jestem normalna? Chyba nie. 
Planowaliśmy to spotkanie od... chyba roku. 
Nie mogę stchórzyć, gdy jesteśmy w tym samym mieście, bo to byłoby głupie. 
Zwlekłam się z łóżka i zaczęłam się ubierać w ubrania, które przygotowałam sobie dużo wcześniej. 
Włosy związałam w luźnego koka na czubku głowy i byłam gotowa do wyjścia. 
Około 17.10 wyszłam z domu... jednak nie mam do plaży tak blisko.
 
................................
   

Stałam oparta o barierkę na końcu mola. 
Trzy po osiemnastej, już nie przyjdzie... Miałam się już zbierać, by iść, aż...
..........................................................................................................................
no hej hej! jak widac wena wróciła z wakacji i napisałam rozdział 2. cieszę się, że się podoba osobom, którym... sie podoba 
(xd)
większą część rozdzialu pisałam na komputerze i... lepiej mi tak pisac bo na telefonie to jakas masakra...
nie jest ten rozdzial perfekcyjny ale... sami oceńcie ;)


~Julita

1 komentarz:

  1. Nieważne że gdzieś napisałam "uśmiechnęłam się z mojego sucharu" a miało byc uśmiałam. Trudno. Poprawie jak będę na kompuerze ;**

    OdpowiedzUsuń